//////

ODIZOLOWANIE UMYSŁU

W prakty­ce oznaczałoby to wyzbycie się wszelkich środków artykulacji, propagowanie imbecylizmu – pisze Polanyi – wszak głównym narzędziem indoktrynowania nas pewnymi założeniami są kate­gorie języka. Trzeba by więc odizolować umysł od mowy, a następnie od wszelkiej społeczności, która nawet przez prostą kooperację wpaja każdemu ze swych członków jakiś rutynowy stosunek do doświadczenia. Odnotowane przypadki osób wzra­stających wśród zwierzęcych hord dowodzą, iż izolacja taka „nie rozwija nowych wizji świata w miejsce tych, jakie powstałyby pod waływem którejkolwiek ze znanych tradycji. Przeciwnie, nie umiejąc posługiwać się środkami, których dostarcza zbiorowość, [osoby te] zatrzymały się na poziomie niemowlęcia. Zamiast wy­naleźć odmienne środki, straciły szanse na nauczenie się kiedykol­wiek, jak środków takich używać.”

KONSEKWENTNE OCZYSZCZANIE UMYSŁU

Zarówno Akademik, jak i Szary Człowiek poddaje się w tym samym stopniu obowiązują­cym paradygmatom, które każą w jednych zjawiskach widzieć normę, a w innych dewiację; które wyznaczają dopuszczalną kla­sę przyczyn; które narzucają określone hierarchie.Bezrefleksyjne podążanie utartymi koleinami uchodzi za de­gradację rozumu, za przeciwieństwo „prawdziwej” wiedzy, wol­nej od autorytetów, nawyków i partykularyzmu. Tymczasem, czy nam się to podoba, czy nie, ludzka kondycja epistemiczna jest tego rodzaju, że najpierw musimy w coś wierzyć, by móc cokol­wiek zrozumieć (nisi crediteris non intelligiłis św. Augustyna). Konsekwentne oczyszczenie umysłu z mniemań przejętych od innych musiałoby polegać na doprowadzeniu go do stanu dziewi­czości – „jeśli bowiem nie chcemy przystać na bezkrytyczną ak­ceptację przekonań, jedynym logicznym wyjściem byłoby wyko­rzenienie wszystkiego, co nabyliśmy przez asymilację”.

CIĄGŁE ZMIANY

Co więcej, każdy „kubek” podlega ciągłym zmianom, bo żaden z nich nie może objąć wszystkiego, co niesie ze sobą nurt doświadczenia. Jednakże bez „kubka” nie sposób się obejść – w poznaniu nie istnieje punkt zerowy ani punkt neutra­lny: ,,[…] milcząca zgoda, partycypowanie w określonym idiomie i kulturowym dziedzictwie, przynależność do podobnie myślącej wspólnoty – to bodźce, kształtujące nasze wizje rzeczy, na któ­rych polegamy, aby móc nad rzeczami zapanować. Żadna inteli­gencja, nawet twórcza i krytyczna, nie może funkcjonować bez przyjęcia na wiarę pewnej ramy pojęciowej wraz z tkwiącymi w niej presupozycjami.” Poznanie naukowe i filozoficzne wbrew szumnym obwieszczeniom nie ^tanowi pod tym względem wyjąt­ku. Jego idiomy wyrastają z idiomów potocznych:,,[…] standardy intelektualne, które propagują przyjętą w danej kulturze i epoce koncepcję świata, tworzą przesłanki myślenia teoretycznego na­wet wówczas, gdy dopuszcza się ono ich zrewidowania” , i nie różnią się od nich niczym szczególnym.

RÓŻNE SŁOWNIKI INTERPRETOWANIA

Ucząc się mowy akceptujemy jakąś kulturę, skon­struowaną na przesłankach właściwych idiomowi grupy, w której się urodziliśmy […] Różne słowniki interpretowania świata dzielą nas na zbiorowości, z których jedna nie rozumie ani sposobu patrzenia na sprawy, ani sposobu działania drugiej. Idiomy deter­minują wzorce emocji i zachowań. Tylko wtedy gdy wierzymy w czarownice, możemy palić ludzi za rzucanie uroków, tylko wtedy gdy wierzymy w Boga, możemy budować świątynie, tylko wtedy gdy wierzymy w kompleks winy, udajemy się do psychoanalityka.  Nie ma żadnych stałych aksjomatów ani nastawień poznaw­czych, ponieważ poznanie jest intelektualną przygodą, „błądze­niem po omacku” wśród nieskończonej różnorodności, pasmem światła rzucanym to tu, to tam w ciemność. Każda zbiorowość posługuje się nieco odmiennymi środkami orientacji; każda – jak głosi słynne indiańskie motto Ruth Benedict – „pije wodę życia własnym kubkiem”, którego genezy nie potrafimy prześledzić, a kształtów opisać.

PRZEKONANIA PODLEGAJĄCE KRYTYCE

Przekonania podstawowe nie pod­legają krytyce ani wątpieniu. Moment, w jakim jesteśmy zdolni je wyartykułować, stanowi jednocześnie kres, destrukcję pewnej wizji świata. Dzieje się tak dopiero ex post, po zmianie całego paradygmatu: inferujemy wówczas milczące uzgodnienia z po­rzuconych procedur, terminów, jakie wyszły z użycia, faktów, któ­re pozostawały dotąd w cieniu, wyborów, których nagle nic nie uzasadnia. W życiu jednostki zdystansowanie się wobec idiomu następuje najczęściej przy radykalnym zerwaniu z rodzimym krę­giem kulturowym. Pluralizm wstępnych założeń ma bowiem prócz wymiaru czasowego również wymiar przestrzenny. Istotą każdej wspólnoty jest podzielanie pewnych założeń, zakodowa­nych w jej codziennych czynnościach, rytuałach, instytucjach, o- byczajach i języku: „Ufne używanie rzeczowników, czasowników, przymiotników, zaimków, wynalezionych i wyposażonych w zna­czenie przez wiele pokoleń, kryje w sobie pewną unikalną teorię natury rzeczy.

AKCEPTOWANY ZBIÓR

Na najgłębszą warstwę owej bezustannie ewoluującej, rzadko deklarowanej wprost wiedzy składają się przede wszystkim przy­jęte przez nas idiomy. Ich wydobycie na jaw jest zabiegiem ska­zanym na niepowodzenie: „Kiedy akceptujemy dany zbiór presupozycji i posługujemy się nim jako ustaloną ramą interpretacyjną, zamieszkujemy w nim tak, jak zamieszkujemy we własnym ciele. Bezrefleksyjne zaaprobowanie odbyło się bowiem poprzez asy- milację, w trakcie której całkowicie się z nim utożsamiliśmy. Presupozycji takich nie wypowiada się i nie można ich wypowie­dzieć, gdyż każdej asercji można dokonać tylko w obrębie pew­nej ramy. Gdy same są ostateczną ramą, nie sposób ich sobie zwykle nawet uświadomić.”

CICHA WIEDZA

„Cicha wie­dza” jest nieeliminowalnym warunkiem myślenia, procesu z natu­ry swej dynamicznego – gdyby wszystko, co tkwi i co dzieje się w naszym umyśle, dawało się wypowiedzieć explicite, nie zadawali­byśmy żadnych pytań i nie szukalibyśmy wyjaśnień. „Widzieć jakiś problem, to widzieć coś, co jest ukryte, to mieć poczucie koherencji szczegółów, których jeszcze nie ogarniamy w całoś­ci. Jak spostrzegł Platon w Menonie, gdyby każdy akt pozna­nia nie zasadzał się na jakiejś nieskrystalizowanej prazn.ajomości jego rezultatów, na niewyraźnej antycypacji pewnych konse­kwencji, albo wiedzielibyśmy z góry, co znajdziemy, a to ozna­czałoby, że problemu nie ma, albo też nie wiedzielibyśmy, czego szukać, a to oznaczałoby, że nie znajdziemy niczego. „Cicha wie­dza – i tylko ona – pozwoliła Kopernikowi „głosić z pasją, wbrew naciskom i na sto czterdzieści lat przed dowodami New­tona, że heliocentryzm jest czymś więcej niż dogodnym sposo­bem ooliczania orbit — że jest on teorią prawdziwą”.

WSZELKIE POZNANIE

Nie można też wątpić w coś, co trudno wyartykułować. Wszel­kie poznanie przypomina swą strukturą pływającą górę lodową: jedynie jego część przybiera postać sądów jasnych, zwerbalizo­wanych i świadomych. Zawsze „wiemy więcej, niż umiemy powie­dzieć”- pisze Polanyi. Potrafimy bezbłędnie rozpoznać twarz znajomego wśród tysięcy innych twarzy, ale wiedzy tej nie spo­sób wysłowić ani wyczerpać w procedurach analogicznych do policyjnych portretów, fabrykowanych z nosów, oczu, podbród­ków itd. Potrafimy poprawnie posługiwać się w nieskończonych kontekstach przyimkami, choć nie istnieją słowniki użycia przyimków, a wyłożenie reguł dotyczących choćby jednego z nich mogłoby pochłonąć kilka lat życia lingwisty. Potrafimy uno­sić się na wodzie, mimo iż tylko nieliczni z nas zdolni są do sfor­mułowania zasady, dlaczego ciało ludzkie nie tonie.